votsep
votsep.blog.interia.pl
Księga gości
 
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
198
Skontaktuj się
Temat:
Treść:
Podpis:
E-mail:
 
Notki
2008-07-09 dobrze być znowu online :)))

Po dość długiej przerwie wróciłem... Nie pamietam już kiedy coś pisałem na moim blogu, ale kompletnie nie było mi to w głowie a później nie miałem już możliwości. Daje sobie kilka dni wakacji, takie słodkiego nicnierobienia, a później niestety, ale trzeba się zabierać za robotę, takie życie. Chciało się dorosłości to i mam. 
Flirt zakonczony, z przyczyn obiektywnych. Udało się, aby pozostał bezgrzeszny- fakt, że jakiś tam niedosyt się czuje, ale za to jakie piekne wspomnienia :))) choć nigdy nie wiadomo co i jak się dalej potoczy...

2008-06-30 telegram
halo, ja tu tylko na chwilkę, pokazać, że żyję i zreferować wieści

1. dziś sie obroniłem na 5
2. nie palę ponad tydzień
3. jeste u mnie mama i nie mam na nic czasu
4. przezywam ktortki, niewinny i bezgrzeszny flirt
5. NA NIC NIE MAM INNEGO CZASU!

2008-06-24 Spokój czerwcowego popołudnia

Dobrze, wreszcie jakiś wieczór spędze na spokojnie w domu (choć jak to mawiali starożytni Czechosłowacy "nie chwal dnia przed zachodem słońca"). Ale warto było: wczorajszy koncert był hmm, przepraszam, ZAJEBISTY :)) Lady Pank w towarzystwie orkiestry symfonicznej,no to musiał być hit. I nawet pijany Olaf Lubaszenko usiłujący prowadzić konferansjerkę nie dał rady zepsuć. Wyśpiewaliśmy się, pobawiliśmy, no i Absynt został oczywiście odwiedzony, bo jakżeby inaczej :))) dziś rano pobudka i robota przewodnika- 6 dorosłych i 8 dzieci. Stadko wszechobecnej szarańczy, oj.... Przynajmniej miałem okazję sie do ZOO wybrać. A to oliwskie naprawdę piękne. Muszę się wybrać tam raz jeszcze na spokojnie, i oczywiście bez dzieci. 
Pochwalić muszę się całemu światu:nie palę od soboty (a dziś wtorek). Wellbutrin jednak działa, a świat jest możliwy bez papierosów. Postanowiłem sobie,że jeśli wytrwam w rzucaniu, będę tępić palaczy, a co!
Sezon turystyczny w pełni: jutro wpada kolega z okolic Poznania, nadciąga też wizyta mamy niebawem. Szkoda,że mam tak małe mieszkanko. Uwielbiam mieć gości, mógłbym prowadzić dom otwarty (nie mylić z publicznym). Aaa, i gdybym miał taki duży duży dom, to mógłbym mieć w nim też wolierę, a w niej tukana. Napewno nie miałbym orangutana. Dziś nieopacznie spojrzałem jednemu w oczy, to mnie złośliwiec rudy opluł... Hmm, a może go wynająć, żeby zrobił porządek z Halinką z dziekanatu? Albo nie, sam ją opluję, jeżeli znów nie ustalę terminu obrony!

2008-06-23 Jak Karol został blondynką :)))

Pamiętacie Radio Erewań? Pytam nie bez powodu, bo chcę opowiedzieć o wczorajszym koncercie. 
Otoczenie fantastyczne, nad samą Wisłą. Bardzo kameralny koncert, stalismy tuż przy scenie, Martyna była niemalże na wyciągnięcie ręki- jakieś 4-5 metrów od nas. Śpiewając patrzyła mi w oczy:)) a po koncercie- złożyła mi autograf na piersi...
I owszem- koncert był nad Wisłą, na łące. Koncert kameralny- a jakże, dlatego że zebrało się może 40-50 osób, karuzela i budki z piwem cieszyły się większym oblężeniem niż koncet. Stalismy przy scenie, a przy nas dwóch pijanych dziadków którzy nam ciągle coś opowiadlai. I Martyna patrzyła mi o oczy- była tak ewidentnie niezadowolona z koncertu, ze patrzyła się na wszystkie strony świata. W którymś momencie jej wzrok padł na mnie i patrzyła przez chwilę z miną pt. "i czego ten gówniarz chce od starej baby?". Po koncercie udało nam się dorwać ją po autografy, i podpisala mi sie na koszulce, ale wcześniej marudząc, że nie, że to się spiera. Jak powiedziałem z wyrzutem, że nie zaspiewała mojej ulubionej piosenki, to burkneła coś co brzmiało bodajże tak: "a co to? koncert życzeń?". Ale i tak ją lubię. Tzn bardziej piosenki niż ją osobiście:)) 
Koncert miał zacząć sie o 20, a zaczął się ok 19:40. My w tym czasie oczywiscie żlopaliśmy piwo nad Wisłą. I tu niżej podisany Votsep czyli ja dał pełen popis swojej inteligencji... Najpierw powiedziałem Pawłowi, że fajnie by było wiedzieć co to za zespół gra, bo wokalistka ma wspaniły głos, o takiej barwie jak lubię. Potem jak podeszlismy bliżej, błysnełem po raz drugi: "O, ona jest nawet podobna do Martyny!". No bo jak mogłaby być niepodobna, skoro to była właśnie Martyna... Pawełek-kanalia oczywiście od razu wiedział, że to już ona śpiewa, a mimo wszystko pozwalał mi robić z siebie głupią blondynkę... 
Dziś wieczorem kolejny koncert- Lady Pank wspólnie z muzykami z filharmonii... Myśle,że warto pójść. Jutro robie za przewodnika- na Gdańsk robi najazd kochana rodzinka. Rodzina, ach rodzina!

2008-06-22 wróciłem :)
NOOO, NARESZCIE! Jakie to miłe uczucie, móc zasiąść z kawą przy biurku i nie martwiąc się niczym poklepać w klawiaturę. Ostatni tydzieńtemu nie sprzyjał. Komplikacje z licencjatem (tak, tak, moglem go miesiac temu napisac), potem boje zawzięte z panią z dziekanatu, kórej miałem ochotę przegrźć tętnice szyjna za jej zołzowatość. Ale wczoraj po poludniu, czyli po egzaminie z francuskiego, wreszcie mogłem odetchnąć. Tego mi było trzeba: grill na łonie natury, piwko ze znajomymi, niemal dwugodzinny rajd po plaży. I to rajd dosłownie, gdyż byłem podczepiony do dwóch ogromnych alaskan malamutów. Mówić chyba nie muszę, że wzbudzałem wśród turystów ogólne zainteresowanie:) 
Wspaniale jest położyć się wieczorem z myślą, że jutro nic nie trzeba robić, kompletnie nic. Miałem już nawet plan, żeby sobie rano pośpiewać "obudziłem się później niż zwykle, wstałem z łóżka w radiu była muzyka..." Aha, i takiego. Od 7 rano własciwie nie spałem, a po 9 to już na dobre byłem na chodzie. I weź tu człowieku wypocznij, zrelaksuj się itp. 
Możecie być dumni- zszedłem już do 3 papierosów dziennie. W tej chwili jest niedziela, godz. 10:20. Ostatnią fajkę spaliłem wczoraj o 16:30 :))) Przez to zabieganie moje, nie wiem nawet tak dokładnie co się w polityce dzieje, bardziej musiałem się skupić na sprawach przyziemnych. 
Dziś wielki dzień: wyprawa do Tczewa na koncert Martyny Jakubowicz!!!
2008-06-17
W ogóle dziś nie będę twórczy. Owszem, mam pełno myśłi do przekazania światu, ale po cholere, kiedy polska poetka, urodzona w tym samym miście co ja, już dawno temu to opisała, i to składniej niż ja. No to czytamy, a interpretacje pozostawiam każdemu  z osobna:

A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote
Na zwycięstwo, na ochotę...

A jak poszedł Stach na boje,
Zaszumiały jasne zdroje,
Zaszumiało kłosów pole
Na tęsknotę, na niedolę...

A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle,
A najgęściej giną chłopy.

Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy...
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wracał zdrowy...

A jak wjeżdżał w jasne wrota,
Wyszła przeciw zorza złota
I zagrały wszystkie dzwony
Na słoneczne świata strony.

A jak chłopu dół kopali,
Zaszumiały drzewa w dali,
Dzwoniły mu przez dąbrowę
Te dzwoneczki, te liliowe...
2008-06-15 Od piwa głowa się kiwa
Znowu się złajdaczyłem, a tak miałem mocne postanowienie wrócić o 22 do domu i położyć się spać jak Pan Bóg przykazał. Zaczęło się kulturalnie, nawet bardzo. Znajomy wystawiał swój monodram, była okazja się troszkę odchamić, spotkać dawno niewidzianych ludzi, wypić piwo w dobrym towarzystwie. Traf chciał, że spotkałem kolegę któremu już dawno obiecałem wyprawę na browca. Idąc w kierunku Kinskiego (wyjaśnienie dla Stonki i innych spoza Trójmiasta: bardzo miła knajpka, z burdelowym nieco wystrojem, mają tam Koźlaka z nalewaka i jest minute dogi od dworca w Sopocie) oswieciło mnie, że za 4 minuty jest kolejka do Gdańska i możemy jechać do mojego ukoachanego Absyntu, gdzie już dawno powienienem dostac meldunek (Absynt to lokal na starówce w Gdańsku,bardzo klimatyczne miejsce). Godzinka upłynela na słuchaniu dobrego rocka i mielismy sie zbierać, aż tu nagle rykneło na pół Gdańska "Gdzie ci mężczyźni" i cłay lokal poderwal sie do tańca (jak sie okazuje, to da się tańczyć). Wiadomo było,ze juz zostaniemy na dłużej. Absynt ma to do siebie, że zawsze poznaje się tam ciekawych ludzi, tym razem była to Białorusinka, mieszkająca od 7 lat w Polsce, uprawiająca zawodowo boks. Ale tak dziwnie miała na imię, że nie dało rady zapamiętać. Po kolejnym piwie przenieślismy się do La Dolce Vity, bo tam jest troszke wiecej miejsca. Oj daliśmy popisy na parkiecie. Pani z panem, pani z panią, pani z panami, tylko kombinacji pan z panem nie było :))) 
Podpity podśpiewywałem sobie Piaf (którego tego dnai prześladowała nas wszędzie, gdzie się pokazaliśmy) czym zauroczyłem naszą Białorusinkę - tak tak, ona,jej koleżanka i kolega poszli z nami- gotową się niemal oświadczać. Kolegę bokserki, ewidentnie zazdrosnego, doporwadzalo to do białej gorączki, coś nawet próbował mnie ostrzegać lae dostał od bokserki w pysk i sie schowal :) potem nasz bokserka postanowiła pobić 2 facetów i gdyby nie to, że 4 osoby ją trzymaly, to dostali by i to porządnie. około 2 nasz artystka zaniemogła, jej koleżanka wyprowadziła ją po angielsku i tyleśmy je widzieli. 
Powrót nocnym autobusem bo kilku piwach to udręka, ale jeszcze wiekszym problemem było dostanie się z nocnego do domu- 10 minut pieszo, nierówne podłoże, zero oświetlenia. Ale chmur nie byla a księżyc świecił, zresztą skoro piszę, to znaczy że dotarłem szczęśliwie.
Paliłem, ale nie dużo. udało mi sie wypić półtora piwa bez ani jednej fajki, to sukces (dla porównania zazwyczaj jedno piwo=3 papierosy). Infirmacja dla zainteresowanch- to nie jest tak,ze sie rzuca od razu, przez pierwszy tydzien kuracji można palić normalnie. Jak nie wierzycie- spytajcie lakarza. Lub farmaceuty :)
2008-06-14 et j'ai le coeur completement malade

Od samego rana w biegu. Sobota, 7 rano, po 2 godzinach snu a ja na nogach. Test z francuskiego i nasiadówka u promotora. A własciwe w takiej kolejności- chwila na frncuskim, wyblaganie lektorki,zeby o 20 minut później zaczeła egzamin, potem biegiem do punktu ksero i błaganie pana żeby mi 15 minut przed otwarciem wydrukował pracę. Potem poscig za tramwajem, skrocona do granic możliwości nasiadówka i pędem znów na frnacuski napisać ten cholerny test. Potem znów pędęm na tramwaj dopasowany do autobusu i nareszcie w domu. i jedzonko, i kawa i papieros (jeszcze). Mmmm, wypiłbym sobie też coś mocniejszego, ale jakoś nic w domu nie ma. 
A w takiej Irlandii dają ponoć piwo za darmow, dla wszystkich pochodzących od jednego z dawnych królów. Mieliśmy mieć drugą Irlandię, to może i u nas by taką akcję zrobić. Królów mieliśmy wielu rozmaitych, wiekszość z nich zapewne chodziła na boki na prawo i lewo, to duza sznasa jest,ze ktorys z nich znalazł by się w naszym drzewie genealogicznym. Choć może lepiej nie robić takich badań, bo z moja rożnorodną rodziną jeszcze naprawdę by się kazało, że pochodzę dajmy na to od Czyngis Chana, i znalazłby się ktoś kto chciałby mnie deportować do Ułan Bator...
O spaniu nie ma mowy- dziś w TV nareszcie film o Dalidzie po polsku. Zapewne to ten, który juz kiedys ogladalem nie raz i nie dwa po francusku, ale co tam- znow zasiada z michą żarcia, paczką fajek, czymś mocniejszym i będę wraz z filmem popadał w melancholię. To lubię :)


A do Stonki to bym się może i odezwal, ale Stonka nie dała żadnych wskazówek, gdzie i jak ją namierzyć :)))

2008-06-13 Papierosy i truskawki
Już! Znowu jestem! kilka dni nie pojawiałem się na blogu, ale niespodziewanie musiałem przyspieszyc, baardzo przyspieszyć z pisaniem pracy, wiec nie zaprzątałem sobie głowy niczym innym poza Abchazją, Osetią Południową, Naddniestrzem i Górnym Karabachem.Po kilku-kilkunastu godzinach spedzonych z klawiaturą nie miałem siły nawet SMSa napisać. 
Polak potrafi- stare powiedzenie, a jakże trafne. A może poprostu spłynął na mnie dar Ducha Świętego- bo to podobne dzięki niemu mówi się w językach których się nie zna. Moja mama mówi, że to owszem, przez Spiritus, ale bynajmniej nie Sanctus. Tak czy inaczej- nie znając rosyjskiego postanowiłem do pracy wykorzystać osetyjską konstytucję, oczywiscie po  rosyjsku. Jak widać można. A potem nieoceniony Paweł uświadomil mi, ze da się to przetłumaczyć automatycznie na angielski, no i już poszlo z górki.
Kolejna nowość- dziś rozpoczełem kuracje rzucania palenia. Zobaczymy czy ten wellbutrin zadziała, posepy będę na bieżąco opisywał!

Tak więc trzymajcie kciuki a ja lecę do sklepu po truskawki. a co będę sobie żałować!
2008-06-09 Słowa, jak węże do ucha
Okoliczności życiowe sprawiły, że musiałem dziś sobie wypić. Wiśniówka jedna, druga, trzecia, jedna domowa nalewka, druga, siadłem do kompa i będę przemawiać. Będę serce otwierał. Jak podpije sobie zmuszony przez vis maior zamykam się we własnym świecie, czyli słuchawki na uszy i jestem w moim osobistym świecie- swiecie muzyki. Mam swoje "czarodziejki piosenki"- kobiety, bo słucham tylko kobiet (tak wie, że Cohen, że Brel, ale to spiewające kobiety do mnie lepiej przemawiają), ktore potrawią z piosenek uczynić arcydziełka- Piaf, Greco, Łobaszewska, Nosowska, Jakubowicz i wiele wiele innych. 
Słowa piosenek- czy ludzie zapomnieli o ich istocie? Słowa- to bardzo ważna rzecz dla mnie. Klaśe artystów oceniam po tym ,czy nie"wkładają" w swoje usta, że się tak kolokwialnie wyrażę. słów, które nie mają nic głębszego do przekazania... 
Piosenka to sztuka specyficzna, ekstremalnie trudna (kiedy jest dobra), wyrażająca to, w co wierzymy, to co bliskie naszej duszy. trzeba napisać sztukę, jak teatralną, tyle że trzeba ją zmieścić w jakieś 3 minuty, maksymalnie w 4. To poważna sprawa- piosenka. sztuka, która krąży w głowach milinów ludzi, przekracza morza i nieprzekraczalne zdawałoby się granice, przechadza sie po ulicach, to powazna sprawa, ta piosenka- to towarzyszy naszemu życiu.
Poeci, muzycy- oni potrzebują artystów-interpretatorów. Nie zawsze są najlepszymi odtwórcami własnych dzieł. Bywa, że wykonawcy znajdują w tekście to, czego nawet twórcy nie mogli dostrzec.

<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
584
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
39
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
3
Archiwum
Rok 2012
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
O mnie
votsep
Trójmiasto
Zobacz mój profil
Zobacz serwisy INTERIA.PL